Ostatnie tygodnie to okres gorący dla ludzi którzy mają kredyty w walucie obcej zwłaszcza te zaciągnięte w szwajcarskich frankach.
Raporty telewizyjne i prasowe bez mała każdego dnia bombardują nas doniesieniami na temat trendów aktualnych kursów walutowych oraz wpływu, jakie mają na zadłużenia polskich rodzin, które kredyty hipoteczne zaciągnęły we frankach.
Pomimo iż serwisy informacyjne w znaczącej liczbie przypadków próbują uspokajać i proponują wykluczenie emocjonowania się przy podejmowaniu decyzji, jakie mogą mieć wpływ na przyszłość danego zadłużenia i rodzinnego budżetu, to jednak nie ulega wątpliwości, że sprawa dla wielu kredytobiorców staje się coraz to więcej stresująca i nieraz zainteresowanym puszczają nerwy.
W największym stopniu emocje podgrzewa nie tyle podniesienie miesięcznej raty, bo to przez okres kilkunastu miesięcy można jakoś przetrwać, ale najczęściej frasuje fakt podwyższenia całkowitego zadłużenia kredytu hipotecznego po przeliczeniu wysoko notowanej aktualnie dewizy na złotówki. I tutaj dochodzimy do sytuacji, z jakiej ciężko znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie.
Przewalutowując bowiem pożyczkę we frankach jednocześnie potwierdzamy i uzyskujemy porażkę, ponieważ nasze zadłużenie przyrasta nierzadko nawet o kilkadziesiąt procent. Jak to wygląda w konkretnych liczbach? Mianowicie dla przykładu, jeśli ktoś zaciągnął hipoteczny kredyt we frankach szwajcarskich cztery lata temu na kwotę 300 000 zł, to pomimo faktu, iż sumiennie spłacał raty miesięczne, obecnie po przewalutowaniu pozostanie mu do spłacenie około 370 000 zł.
Skutkiem tego nie dosyć, że uiścił sporo w ratach miesięcznych, to jego kredyt nie zmniejszył się a wręcz urósł.
Fachowcy rynku kredytowego przewidują sukcesywne obniżanie się kursu franka szwajcarskiego w stosunku do waluty rodzimej. Specjaliści radzą zaczekać i nie zmieniać waluty kredyt. Co jednak zrobić, decyzję musi podjąć każdy kredytobiorca, aczkolwiek przykład ze wzrostem zadłużenia o 50 000 zł chyba potrafi ostudzić każdego nerwowego kredytobiorcę.