Jak pokazuję statystyki mieszkania kupują w ogromnej liczbie przypadków ludzie młodzi w wieku do 33 lat. Stanowią oni ponad połowę wszystkich starających się o mieszkanie.
Niespełna 40 procent to osoby jeszcze młodsze z przedziału 25-30 lat. W tym wieku nikt nie myśli o tym, że w czasie normalnego funkcjonowania, zabiegania każdemu może przytrafić się nieszczęśliwy wypadek, w wyniku którego albo straci życie albo zostanie inwalidą. Niestety taka ewentualność istnieje i dlatego biorąc na siebie tak olbrzymie i wieloletnie zobowiązanie finansowe jakim jest obciążenie hipoteki i konieczność spłacania rat kredytu mieszkaniowego trzeba się zabezpieczyć i maksymalnie zminimalizować ryzyko braku zdolności spłacania rat kredytu w każdej zaistniałej okoliczności.
Zabezpieczeniem honorowanym przez bank jest polisa na życie, która ubezpiecza osobę spłacającą raty kredytu hipotecznego. Warto jednak przy okazji podpisywania umowy ubezpieczenia na życie pójść nieco dalej i spróbować upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. To co jest wystarczające z punktu widzenia banku udzielającego kredyt, niekoniecznie musi być wystarczające dla nas.
Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być taka polisa na życie która nie tylko zabezpieczy interesu banku ale również spowoduje, że my będziemy czuć się bezpiecznie i będziemy żyli w świadomości, że nawet gdyby coś się stało to nasza rodzina nie pozostanie bez środków nie tylko do spłaty kredytu ale również do życia.Bank zażąda bowiem polisy na życie z sumą ubezpieczenia taką jakiej wartości jest udzielony kredyt.
Podpisując umowę o ubezpieczenie na życie warto podnieść sumę aby poza tym co weźmie bank rodzina miała jeszcze na załatwienie innych finansowych spraw. Ponadto dobrze zainteresować się polisą, która nie tylko ubezpiecza życie, ale również gromadzi kapitał na przyszłość. Zazwyczaj bowiem kredytobiorca cały i zdrowy spłaca kredyt i kiedy już zamknie dług z tytułu dobrze skonstruowanej polisy na życie będzie miał jeszcze konkretny zastrzyk czy to na remont spłaconego mieszkania lub domu albo po prostu swego rodzaju dodatkowy fundusz emerytalny.